Newsletter

Zapisz się

5 rzeczy, za które startup płaci agencji PR

„Agencja PR? To darmozjady, które tylko oskubią mnie z kasy. Co za problem napisać informację prasową i wysłać ją pod kilka adresów?“. Grunt to dobry początek. Otwartość i szczerość. Można zacząć rozmawiać. Na przykład o tym, że dobra agencja PR nie pobiera wynagrodzenia za powietrze, tylko za konkretny zestaw działań, na który razem się umówicie. Oraz to, że PR to coraz rzadziej suche informacje prasowe. Dobra agencja PR zadba o Ciebie kompleksowo. Oczywiście, jeśli tylko będziesz chciał. Bo możesz się upierać, że o wszystko zadbasz sam. Pytanie, czy wiesz co oznacza to „wszystko”, a co za tym idzie – czym jest PR? I za co tak naprawdę płaci się agencjom?

Zanim jednak przejdziemy do meritum zapraszam Was do pobrania bezpłatnego e-booka „PR dla startupów”, z którego dowiecie się, jak prowadzić skuteczne działania PR dla swojego biznesu.

Bezpłatny e-book -> PR dla startupów. Klinik i pobierz.

 

  1. Najpierw CV, potem rozmowa kwalifikacyjna

Wyobraź sobie, że szukasz pracy. Co robisz najpierw? Dzwonisz do potencjalnego pracodawcy i przez telefon oznajmiasz, że jesteś najlepszym kandydatem, którego niezwłocznie powinien zatrudnić? Czy najpierw wysyłasz maila ze starannie napisanym CV, na którego przygotowanie poświęciłeś kilka wieczorów? Z kontaktami z mediami jest bardzo podobnie. Agencja PR dobrze Cię do nich przygotuje. Nie jest to jednoznaczne z publikacjami. To wstępna, ale bardzo istotna faza. Pomijam tak oczywiste kwestie jak ustalenia strategii działania czy planu komunikacji. Chodzi raczej o przygotowanie porządnego opisu Twojego startupu, produktu, czy usługi, którą oferujesz. Tak, aby dziennikarz, do którego trafi materiał mógł pomyśleć: „wow, to rzeczywiście innowacyjna sprawa! Chętnie o tym napiszę”. Nie ma nic gorszego niż schematyczne, długie, ciężkie opisy, czy techniczny język, z którego nic nie wynika. Agencja PR wie jak Cię zaanonsować. Jak opisać Twój super – hiper – arcytechniczny startup, aby był zrozumiały dla Pana Kazia, a jednocześnie nie stracił na swojej innowacyjności. A przede wszystkim był interesujący dla mediów.

  1. Kiedy dziennikarz połknie bakcyla

Świetnie, wygląda na to, że opis Twojego startupu jest interesujący i cieszy się zainteresowaniem mediów. Zaczynają się maile i telefony. A w nich wiele pytań, tych mniej i bardziej wygodnych. Pamiętacie o czym pisały media jak Uber wszedł do Polski? Na początku owszem – o świetnym startupie, ale potem zaczęła się prawdziwa jatka. Jak to kierowcy Ubera bez działalności? Co na to polskie prawo, polscy kierowcy i polscy konsumenci? W sieci wrzało, Uber zacierał ręce, a jego kadra mogła spać spokojnie. Za wszystkim stała agencja PR, która w świetny sposób dawała sobie radę z niewygodnymi pytaniami, wypuszczając tylko dyplomatyczne odpowiedzi. Oczywiście przykład z Uberem to ekstremum, ale świetnie pokazuje jedno – na wszystkie sytuacje trzeba być przygotowanym. Najlepiej znać odpowiedzi na pytania, które mogą, ale nie muszą być zadane. A co, jeśli dziennikarz zapyta o nasz model biznesowy? A co, jeśli poruszy kwestie naszych przychodów? Warto wiedzieć nie tyle co się chce, a co można powiedzieć.

  1. PR – owiec jak Twój adwokat, i matka – jednocześnie

No, w każdym razie powinien znać Cię jak najlepiej. Twoje słabe i mocne strony. Korzyści, jakie oferujesz klientom. To, że w 2014 roku nie zapłaciłeś podatku ;) PR – owiec będzie Cię reprezentował na zewnątrz. Będzie umawiał Twoje spotkania z dziennikarzami, podpowie gdzie warto się pokazać, z kim przybić piątkę, kogo zaprosić na lunch a kogo lepiej unikać. Najczęściej będzie Ci towarzyszył podczas spotkań z prasą. A gdy dziennikarz zacznie zadawać Ci niewygodne pytania, PR – owiec będzie wiedział jak na nie odpowiedzieć, jeśli Ty zaczniesz się plątać. Dlatego też PR-owiec nie może być zaskoczony. A po wszystkim, jeśli Ty pędzisz na spotkanie z potencjalnym inwestorem, albo inną szychą, agencja PR zadba, aby dziennikarz otrzymał od Ciebie wszystkie materiały. Ty o to dbać nie musisz. To jak matka, która sprząta po synu brudne skarpety. On niby pamięta, gdzie je wcześniej rzucił, ale skoro ktoś chce i może to zrobić lepiej ;) (piszę to jako osoba pracująca w PR i matka dwóch synów jednocześnie, żeby nie było ;) ).

  1. PR-owiec uchroni Cię przed sobą samym i kupi Ci czas, którego przecież nie masz

Świetnie przygotowany opis Twojego startupu leży już w skrzynkach odbiorczych kilku dziennikarzy. Wtem! Jeden z nich, żywo zainteresowany Twoim startupem zaczyna do Ciebie zdzwonić. Chce Ci zadać kilka dodatkowych pytań. Odbierasz telefon pomiędzy jednym a drugim spotkaniem i tylko pośpiesznie zapewniasz, że oddzwonisz, po czym zapominasz. Dziennikarz bardzo często nie da Ci drugiej szansy. Zajmie się innym startupem, innymi mailami. Albo pamiętasz, ale wysyłasz naprędce sklecone odpowiedzi, z których dla dziennikarza nic nie wynika. Rezultaty mogą być dwa: albo nie będzie w mediach Twojego startupu, albo będą o nim tylko szczątkowe informacje. Sprawa wyglądałaby z goła inaczej, gdyby zapytanie dziennikarza trafiło w prostej linii do PR-u. Po pierwsze PR zadbałby o czas dziennikarza, zapewniając go o tym, że w takim i takim terminie otrzyma odpowiedzi, a po drugie zająłby się Twoim wizerunkiem, dbając o to, aby dziennikarz na pewno otrzymał materiał i to bardzo dobrej jakości.

  1. Relacje, relacje, relacje

Temat długi jak rzeka. Media czy public relations to relacje. A te nie są kwestią jednorazowego, jednostronnego kontaktu. Relacje to coś, co trwa od jakiegoś czasu, jest poparte wspólnym doświadczeniem, wspólnym projektem, pracą. Relacji nie zdobywa się od tak. Powiem jak to u mnie wygląda, od strony bloga. Bardzo często, praktycznie kilka razy dziennie, dostaję różnego rodzaju informacje prasowe. Na otrzymywanie jednych sama się zapisałam! Lubię wiedzieć nad czym pracują najwięksi giganci, albo czy nie rozpoczęła się jakaś ciekawa kampania, np. angażująca również kanał mobile. Takie newsy czytam z przyjemnością. Dlaczego? Bo wiem, kto mi je przesyła i czego mogę się spodziewać. Oczywiście, otrzymuje także stosy innych materiałów. Tylko jak mam się odnieść do maila od osoby, której nie znam, a która nawet nie pofatygowała się o personalizację treści? Taką wysyłkę uznaję jako spam. Agencje PR mają ten komfort, że znają dziennikarskie środowisko. Wiedzą, którego dziennikarza interesują takie a nie inne tematy. Zadbają o to, aby o Twoim startupie było głośno. O ile rzeczywiście Twój startup ma potencjał medialny, tzn. nie jest jednym z tych 90% startupów, które wyrosły z nudy, a nie z realnej, rynkowej potrzeby.

Podsumowując

PR to całe spektrum procesów, które sprawią, że Twoja marka zacznie być obecna w mediach, a Ty postrzegany jako prężnie działający CEO (oczywiście o ile taki jest cel Twoich działań). To kompetencje, relacje, doświadczenie, wyczucie mediów i medialnych tematów. Jeśli wierzysz w to, że rozwijając swój startup będziesz miał czas na zbudowanie relacji z mediami, przygotowanie porządnych treści, odpowiadanie na zapytania dziennikarzy to okay, nie mam pytań. Tylko, żebyś potem nie był rozczarowany. Ja też umiem rzeźbić w wordpressie, potrafię napisać kawałek kodu. Jednak ostatecznie tworzenie www oddaję specjalistom.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także

Mobile 4 - 04 - 2014

Halo branżo mobile! Jesteś tam? vol. 2


Shares: 0
Nowe technologie 22 - 04 - 2014

MacBook Air – czy warto? 10 pierwszych wrażeń


Shares: 6
Mobile 29 - 04 - 2013

Hej Wszyscy! Co powiecie na wakacje BEZ telefonu?


Shares: 0
Mobile 11 - 01 - 2013

Myśl globalnie, mobajluj lokalnie!


Shares: 0
Udostępnień