Newsletter

Zapisz się

Drogie Legimi nie wpychaj mi w ręce Kindla

[dropcap]J[/dropcap]estem rozczarowana. I wkurzona zarazem. Wychodząc dzisiaj z pracy myślałam sobie o tym, jak miło i pożytecznie spędzę czas w drodze powrotnej do domu. Pal licho zatłoczony autobus, pełen spoconych po ciężkim dniu pracy mężczyzn z pobliskiego warsztatu samochodowego. Pal licho brak biletu! Plan był prosty. Miałam wejść do środka, zająć bezpieczne miejsce, odpalić aplikację do e-booków na swoim smartfonie i zatracić się w książce. Jakże wielkie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że aplikacja z jakiś względów uniemożliwiła mi przeczytanie kolejnego fragmentu! Zezłościłam się, serio. Dlaczego? Bo wczoraj z mojego konta PayPal zniknęło 9,90PLN na poczet nielimitowanego czytania na smartfonie. Skoro płacę, nawet to 9,90PLN, to mam prawo oczekiwać, że wszystko będzie elegancko śmigało. A tu taka lipa..  W związku z tą sytuacją zrodziło się we mnie pytanie. Jak my – społeczeństwo – mamy się przekonać do aplikacji mobilnych? Jak zaufać, że korzystanie z nich będzie nam ułatwiać życie, a nie dodatkowo je komplikować?

Żeby było zabawniej.. aplikacja na „dzień dobry” pozwala na tygodniowe, bezpłatne testowanie. Skusiłam się i pomimo tego, iż musiałam na wstępie powiązać z aplikacją swoje konto PayPal, zarejestrowałam się. I wciągnęłam się! Ale ja to ja, a co mają powiedzieć inni, którzy z ciekawości ściągnęli aplikację, a potem najzwyczajniej w świecie o niej zapomnieli? Aplikacja jest powiązana z mailem, ale ani razu nie otrzymałam powiadomienia o kończącym się bezpłatnym okresie. Uważam takie akcje za mocno nie fair. Jeśli zależy nam na zaangażowanych użytkownikach nie powinniśmy ich w ten sposób wykorzystywać. Przypomina mi to żerowanie na nieświadomości userów. Zapomni zrezygnować? Nie spojrzał dokładnie kiedy kończy mu się okres próbny? Sorry, your fault, a my mamy 9,90PLN za następny okres. Jasne, może na jednego użytkownika nie jest to dużo, ale przy skali powiedzmy 10 000 robi się z tego prawie 100k. A to jest już całkiem przyzwoita kwota.

Przejdźmy jeszcze do samej aplikacji. Czy wygodnie mi się niej korzysta (albo korzystało)? Powiem tak – trzymanie smartfona w zatłoczonym busie jest na pewno o niebo łatwiejsze, niż 300 stronicowej książki. Natomiast jeśli chodzi o tę konkretną aplikację, to muszę z przykrością napisać, że ma ona kilka, dość mocno irytujących wad. Przede wszystkim długo się otwiera i dość długo ładuje książkę. Aplikacja zapamiętuję ostatnią przeczytaną przeze mnie stronę, ale wyłączając ją muszę od nowa załadować e-booka, co trochę trwa i bywa uciążliwe w przypadku, kiedy np. chcemy przeczytać sms-a i szybko wrócić do czytanego fragmentu. Irytuje także zmiana orientacji, która działa niejako mimo naszej woli. W opcjach miałam zaznaczone wyświetlanie w pionie, natomiast gdy tylko odkładałam na moment telefon, orientacja sama się zmieniała. I znowu, zmiana orientacji trwa. Kiepsko działa wyszukiwanie. Jeśli nie ma książki której szukam, powinna być wyświetlona informacja w stylu: brak szukanej pozycji etc. Nie pojawia się nic i teraz nie wiadomo, czy książki nie ma w katalogu czy w np. aplikacja się zawiesiła i przestała działać?! Ale to wszystko to błahostka, w porównaniu z ucinanym tekstem na dole strony. Moi mili, w dzisiejszych czasach, kiedy całe strony www potrafią się dopasować, to wielkie faux pas.

I jeszcze jedna uwaga. Kiedy w opisie aplikacji w Google Play czytamy jako zaletę: „Synchronizujesz bibliotekę e-booków na dowolnym urządzeniu z Androidem lub iOS (aplikacja zapamięta ostatnio czytaną stronę)” to ja to rozumiem w ten sposób: mam aplikację na dwóch smartfonach i logując się raz po raz czy to na jednym czy na drugim, aplikacja zapamiętuje ostatnio czytaną przeze mnie stronę. No świetnie, ale dlaczego nikt nie powiedział, że na każde własne urządzenie muszę mieć wykupiony osobny abonament?

Zraziłam się dzisiaj do czytania e-booków. Już pal licho te niedociągnięcia samej aplikacji (chociaż wypuszczając produkt na rynek ktoś powinien go porządnie przetestować!), ale zapłaciłam i oczekiwałam, że będzie działać. Zwykła książka nigdy nie wykręciłaby mi takiego numeru. Czytając  e-book’a chcę być totalne wyluzowana. A w dobie online’owego dostępu do informacji, kiedy right here right now nabrało większego, dosłownego znaczenia, takie sytuacje jak moja dzisiaj nie powinny mieć miejsca. Nie każcie mi rezygnować z czytania na smartfonie. Nie wpychajcie mi w ręce Kindla.

SAMSUNG

Skomentuj

2 odpowiedzi na “Drogie Legimi nie wpychaj mi w ręce Kindla”

  1. Guest napisał(a):

    Oj to się chłopcy z Legimi nasłuchali ;-) Ja się przyznaję, że też korzystam z Legimi od marca i chyba miałem więcej szczęścia, bo te wszystkie rzeczy u mnie działają. W ogóle w porównaniu z innymi apkami jest w miarę nieźle, co nie znaczy że nie mogłoby być lepiej. A Kindle i Amazon monopolista – nie, nie, nie….

  2. Katarzyna Dworzynska napisał(a):

    Mieli raczej niefart, że akurat na mnie trafiło. Dziś po południu aplikacja wróciła do żywych. Ot tak po prostu, sama z siebie. Ja nic nie robiłam :) No właśnie Kindle i Amazon monopolista ale umówmy się, mają większe portfolio. Do tej pory z kilku książek, których szukałam, na smartfona znalazła się tylko jedna, która tak mnie wciągnęła, że niemożność jej czytania w preferowanym czasie zrodziła moją frustrację i ten powyższy wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także

Event 3 - 11 - 2015

Web Summit – Dublin – 8 lat później… relacja na żywo – dzień 1


Shares: 0
Event 4 - 03 - 2014

Mobile World Congress. Dzień 4. Chińskie smartfony i japońska abstrakcja


Shares: 0
Mobile 22 - 07 - 2013

O kampaniach SMS rozmawiam z Wojtkiem Kaczmarkiem, Dyrektorem Zarządzającym SMSAPI


Shares: 0
Mobile 16 - 10 - 2013

Advergaming po polsku, advergaming po amerykańsku


Shares: 0
Udostępnień