Newsletter

Zapisz się

Dziecko i smartfon. Związek zakazany?

Technologia jest wszędzie. Wygląda do nas niemalże z każdego roki. Stykamy się z nią codziennie, a wraz z nami na jej działanie wystawione są także nasze dzieci. Czy powinniśmy się tego bać? Zapraszam Was na rozmowę z Jarkiem Żylińskim, psychologiem wychowawczym, który między innymi wyjaśni nam w jaki sposób technologia może wpłynąć na rozwój emocjonalny naszych milusińskich.

Kasia Dworzyńska: Panie Psychologu, postęp technologiczny w ciągu ostatnich lat osiągnął niewiarygodne tempo. Czy w obecnym świecie, w którym technologia wygląda do nas niemalże z każdego rogu, da się w ogóle wychować dziecko bez jej udziału?

Jarek Żyliński: Wierzę, że technologia jest narzędziem, a nie przymusem. Więc na pewno się da. Jeśli w czymś przeszkadza, to nie musimy jej używać, a myślę, że w wychowaniu może przeszkadzać. Dziecko równocześnie rozwija wiele różnych cech i umiejętności. Rozwiązania podawane przez technologię póki co są ograniczone. Często co gorsza bywają dla dzieci uzależniające (co, o zgrozo, jest bardzo kuszące dla rodzica – daje mu czas dla siebie). Więc zachęcam by się nie odwracać od „tradycyjnych” metod wychowania.

KD: Ostatnio przeczytałam,że 76% mam daje swojemu dziecku do zabawy własny telefon. Sama łapie się na tym, że czasami, np. gdy czekamy w gabinecie lekarskim na wizytę, daje synkowi do zabawy smartphona. W jaki sposób takie zachowanie może negatywnie wpłynąć na rozwój dziecka?

JŻ: Problem z technologią polega w dużym stopniu na tym, czego NIE ROBI w tym czasie dziecko. W tym czasie nie podejmie interakcji z mamą ani z otoczeniem. W przychodni nie będzie się rozglądać z zaciekawieniem dookoła poznając nowe rzeczy. Nawet nuda potrafi być bardziej kreatywna niż smartfon, który często oferuje ciągle to samo i do tego na bardzo płaskim poziomie zmysłowym. Ruchu ze smartfonem też raczej nie zazna – ćwiczenie mięśnia kciuka to mało.

Prócz tego, że dziecko nie robi wówczas pożyteczniejszych rzeczy, to często jest to problem poznawczy. Aplikacje nie są dostosowane do dwulatka, dzieje się tam zbyt dużo, a dziecko nie zawsze rozumie, że to tylko gra. Dlatego cały jego umysł podejmuje wielki wysiłek, żeby to wszystko zrozumieć. Dlatego w tym czasie tak łatwo nakarmić dziecko – ono nie myśli, tylko reaguje automatycznie – cały jego mózg właśnie koncentruje się na grze, telewizji itp. Dlatego tak bardzo też jest wkurzone przy odbieraniu – ono nie rozumie, chce zrozumieć, poznać – a ktoś mu to przerywa.

Czasem coś zupełnie dla dorosłego nieprzewidywalnego może dziecko bardzo mocno zaabsorbować, przestraszyć i bywa, że to nie znika po zabraniu komórki – to tam jest. To czasem rozbija emocjonalnie dziecko.

Z czasem jest to także prosta rozrywka – bez wysiłku masz rozrywkę, przestajesz doceniać te rzeczy, na które trzeba trochę zapracować. Taka łatwość połączona z silnym zaangażowaniem mózgu może być uzależniająca dla dziecka, które jest o wiele podatniejsze na uzależnienia niż dorośli, którym też przecież zdarza się od smartfonów uzależnić.

KD: Wygląda to wszystko bardzo groźnie. Chyba, nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że z pozoru niewinna zabawa telefonem może na dłuższą metę wyrządzić dziecku krzywdę. Czy istnieje zatem jakaś granica wiekowa, po przekroczeniu której bez obaw możemy pozwolić dziecku na interakcje z komórką?

JŻ: Większość tych uwag, które podałem powyżej nadają sygnał – „technologia jest w porządku, ale z DUŻYM umiarem”. Wyjątkiem jest ten element, w którym dziecko po prostu nie rozumie pewnych rzeczy – wówczas można niepotrzebnie dziecko zestresować, przestraszyć, przemęczyć. Tutaj chodzi o wyjątkową czujność rodzica, by miał pewność, że dziecko w ogóle zrozumie to co widzi. Trzeba mieć świadomość na przykład tego, że dla 5-latka bajka o Rumcajsie często jest bajką o drzewach, bo akurat ich było dużo. Nie rozumieją wszystkiego tak dobrze jak my.

Granica jest dość płynna. Amerykańscy pediatrzy ostatnio sugerowali, że z racji na rozwój wzroku ekran powinien się pojawić najwcześniej w wieku 3 lat. Psycholog Żyliński mówi – im później tym lepiej. W tym czasie dziecko może wytworzyć umiejętności społeczne (nie chodzi tylko o proste „mama-baba” tylko choćby o nawiązywanie więzi, ruchowe, emocjonalne, widzenie przestrzenne, kreatywność i wiele innych. To czas kiedy dziecko się najszybciej uczy – po prostu bawiąc się i doświadczając. Wybór rodzica, które cechy chciałby, żeby się rozwijały. Dlatego warto, by w końcu ta technologia się pojawiła. Ale skoro ja, dziecko PRLu nie mam problemu ze smartfonem, to czy dziecko musi mieć ten problem, by ogarnąć nową technologię za 15 lat?

KD: Jeśli technologia będzie rozwijać się w tak szybkim tempie w jakim rozwija się obecnie, wydawałoby się, że im szybciej wystawimy na jej dziecko tym lepiej będzie ono ją rozumiało w przyszłości. Obecnie rzeczywiście, nie ma przepaści technologicznej pomiędzy nami a naszymi dziećmi, ale ta przepaść jest już jeśli spojrzysz na nas i na naszych dziadków. Chodzi mi o to, że teraz technologia rozwija się dużo szybciej niż kiedyś i to 15 lat to może być już bariera nie do odrobienia. Zatem co będzie mniejszym złem: wcześniejsze wystawienie dziecka na działanie technologii czy czekanie do późniejszych lat, z nadzieją, że nie jest za późno, aby nadążyło ono za rówieśnikami?

JŻ: To już jest pytanie do Ciebie jako rodzica. Kim jestem, żeby o tym decydować co jest lepsze? :) Ja mogę tylko podpowiedzieć jak to działa.

Rodzic musi pomyśleć sam, które cechy w dziecku chce wspierać. Podejmuje decyzje, zgodnie z własnym sumieniem. Bierze pod uwagę dobro dziecka, swoje potrzeby, obecną sytuację i wybiera najlepiej jak tylko potrafi (czyli na przykład zbiera wiedzę do tego wyboru).

Masz w ręku wachlarz cech – musisz sama, jako rodzic, wybrać które cechy chcesz i możesz wspierać. W jakim stopniu i jakim kosztem.

KD: A ja bym właśnie wolała, żebyś to Ty za mnie zadecydował (śmiech). Wychowywanie dziecka w czasach rewolucji technologicznej to nie lada wyzwanie! Nasi rodzice musieli prać pieluchy ale to chyba my mamy trudniej. No dobrze, wróćmy jeszcze do kwestii uzależnień, o których wspomniałeś na początku rozmowy. Miałeś już do czynienia z dziećmi uzależnionymi od smartfona? Może są na ten temat jakieś ciekawe badania?

JŻ: Nie mamy trudniej, mamy inaczej. Jesteśmy dużo bogatsi w wiedzę, a z bardziej skomplikowanego narzędzia trudniej skorzystać dobrze. Ale czy to znaczy, że łatwiej jest jak go nie ma? Rodzice nie mieli kogo zapytać „jak działa dziecko?”

Z uzależnieniami to jest tak, że to jest kwestia definicji. W przypadku uzależnień psychicznych ja operuję definicją, w której człowiek wypiera dotychczasowe wartości i wstawia tam właśnie uzależnienie. Rodzic do końca na to nie pozwoli, ale czy przypadkiem moment, w którym dziecko skopie rodzica – jego bardzo ważną wartość – bo ten odciągnął go od komputera – czy to już uzależnienie? Przy dorosłym powiedziałbym, że tak. Przy dziecku, które dopiero uczy się kontroli emocji, musiałbym porównać z innymi zachowaniami.

Nie mam teraz niestety na ręku żadnych badań, wybacz, bardziej operuję znajomością mechanizmów i tym co widzę na co dzień. Przemawiają do mnie bardziej niż procenty, które czasem zależą od dobrze zadanego pytania.

KD: Jak zatem mądrze nauczyć dziecko korzystania z dobrodziejstw cywilizacji?

JŻ: Przede wszystkim z rozsądkiem, obserwując dziecko. Rozmawiając z nim i dbając o to, żeby technologia nie zaburzała emocji i rozwoju innych cech. Nie ma jednego rozwiązania dotyczącego czasu i jakości. Natomiast uważny rodzic na pewno w tym wszystkim jest potrzebny.

Tak żeby nie demonizować do końca technologii. Z niej czasem można uczynić mądre wsparcie wychowania – o ile oczywiście skutki uboczne nie będą za duże. Czasem różne gry mogą wspierać rozwój niektórych umiejętności, jeśli jest to potrzebne. Wszystko jest dla ludzi. Technologia to kolejne narzędzie, które jak młotek – można nim zrobić coś dobrego, albo uderzyć się w palec.

KD: Dziękuję za rozmowę.

 

_MG_1317Jarek Żyliński – psycholog wychowawczy. Prowadzi warsztaty i konsultacje dla rodziców i wychowawców. Propaguje wiedzę na temat wychowania dzieci w mediach. M.in. prowadzi dwa blogi na temat wychowania:
jarekzylinski.blox.pl
jarekzylinski.natemat.pl

 

 

 

Ikona wpisu: flickr.com bobmendo

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także

Mobile 7 - 08 - 2013

Nju mobile wyniki – rewolucji nie będzie


Shares: 0
Mobile 26 - 06 - 2013

Aplikacja masturbacja..


Shares: 0
Mobile 17 - 12 - 2012

#1 wywiad: O NFC, Orange Cash i płatnościach zbliżeniowych. Zapraszam!


Shares: 0
Mobile 3 - 01 - 2013

Nie jedź na gapę, za bilet zapłać telefonem


Shares: 0
Udostępnień