Newsletter

Zapisz się

Korporacja to samo zło! Czy warto pracować w korpo?

W ostatnim czasie coraz więcej słyszę opinii o tym, jakoby praca w korporacji była passe. I to bardzo łagodnie rzecz ujmując. Cześć osób szczyci się wręcz tym, że w korpo nie zaliczyło ani godziny, a praca nad własnym startupem czy też freelancerka to 100% spełnienie i szczyt marzeń. Jasne, można i tak. Chociaż ja uważam, że gdyby nie praca w korpo, nie byłabym w tym miejscu w którym jestem teraz. Pracy w korporacji zawdzięczam bardzo wiele. W końcu spędziłam w niej 1/3 swojego życia.

Moją pierwszą korporacją było Accenture w Dublinie, a rzecz działa się w 2004 roku. Wtedy nie do końca jeszcze zdawałam sobie sprawę z czym wiąże się praca w dużej organizacji. Byłam świeżynką. Oczywiście, wcześniej zaliczyłam parę firm, o ile firmą można nazwać restauracje czy salon samochodowy ;) Przyszli pracodawcy dostrzegli we mnie jednak potencjał, który wraz z nienagannym angielskim oraz dobrze zdanymi testami kwalifikacyjnymi zaowocowały pierwszą, poważną propozycją pracy. Nie wahałam się ani chwili, a zdobyte doświadczenie będę pamiętać przez całe życie. Co dała mi wówczas praca w korpo? Nauczyłam się systematyczności, organizacji dnia pracy, zarządzania czasem. Respektowania pewnych procedur. Nie działałam w zespole, chociaż cały departament pracował na jeden cel. Pracowałam indywidualnie i ode mnie zależało jak wykonam poszczególne zadania. Lubiłam swoją pracę w Accenture. Była przewidywalna, ale dzięki temu czułam się w niej bezpiecznie. Nauczyłam się planować. Sama decydowałam co kiedy mam wykonać. Nauczyłam się także mieć nad sobą poważnego szefa. Osobę, którą mnie kontroluje, wymaga ode mnie osiągania wyników, ale i motywuje do dalszego działania. Byłam jednym z lepszych pracowników. Zawsze z dużym zaangażowaniem podchodziłam do swojej pracy. Byłam rzetelna i skrupulatna, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało ;) Z wielkim bólem opuściłam Dublin i pracę w swojej pierwszej korpo.

Potem przyszedł czas pracy w Helsinkach, w DHLu. Tutaj przede wszystkim nauczyłam się cierpliwości, bo to była najbardziej żmudna praca ever. A po powrocie do Polski trafiłam na kilka lat do Orange. Tę korpo wspominam również bardzo bardzo dobrze.

Chciałabym, aby wszystkie osoby, które wchodzą na rynek pracy, mogły trafić do organizacji, w której nauczą wcielać w życie w to, czego nauczyły się na studiach. Ja rozumiem, że praca nad własnym startupem to niezła szkoła życia (szczególnie dla tych osób, które nie mają pojęcia jak prowadzić i rozwijać swój biznes), ale równie dobrą jest praca w korpo (tu przynajmniej nie ponosisz 100% konsekwencji popełnionych błędów;) )! Co więcej, uważam, że doświadczenie wyniesione z korporacji pozwala uniknąć wielu błędów w prowadzeniu własnej firmy. Wiem co mówię: been there, done that! Przyznaję bez bicia – mam korporacyjne podejście do pracy. Jedyne, czego mi brakuje, żeby wszystko dopieszczać tak jak to dopieszczałam w korpo to czas.

Odnoszę wrażenie, że w dużych firmach czas płynie wolniej. Projekty toczą się miesiącami czy wręcz latami. Nawet pomimo fast tracków. Szybszy akcept oznacza tyle, że zielone światło i zgodę na dalszą pracę nad projektem dostajesz w ciągu dwóch tygodniu (i to najlepszy scenariusz). Pod wszystko masz papier. Komunikację prowadzisz na mailu. Nic nie jest ustalane „na gębę“‘ czy przez telefon. W startupie, czy też własnej, małej firmie czas płynie zupełnie inaczej. Bardzo szybko okazuje się, że doba jest za krótka i człowiek przed kompem najchętniej spędzałby 48 godzin. Papierologię zostawia się na sam koniec. Tabelki w excelu wypełnia się wtedy, kiedy trzeba, a nie wtedy, kiedy powinno się to zrobić. Częściej pracuje się na żywym organizmie. Szybciej. Na CITO, na wczoraj.

Pracując w Accenture byłam dokładna. Orange bardzo szybko zweryfikowało tę moją „dokładność”. Dopiero tutaj nauczyłam się 100% skrupulatności w podejściu do pracy. I chyba całkiem dobrze to się odbijało na projektach, które prowadziłam J Nie było rzeczy, której nie byłam w stanie zrobić. Do każdego zadania podchodziłam z pełnym zaangażowaniem, na bieżąco rozwiązując problemy, które na pierwszy rzut oka wydawały się nie do rozwiązania. Wbrew pozorom praca w korporacji nauczyła mnie zaciętości i wiary w to, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Bo z jednej strony mamy procedury, schematy, akceptacje, doświadczenie innych osób – które mówią „nieee, tak się nie da“, a z drugiej – chęć wdrożenia nowego rozwiązania, o którym wiesz, że będzie po prostu świetne i przyczyni się do zwiększenia satysfakcji wśród klientów.

Praca w korpo naczyła mnie pracy zespołowej, organizacji… etc. Ale sprawiła także, że stałam się odważnym człowiekiem. Tzn. nigdy nie należałam do osób nieśmiałych, ale praca w korpo nauczyła mnie otwartości… walki o swoje, determinacji w działaniu. Nauczyła mnie tego, że nie można się poddawać! W przy tym nauczyła mnie także pokory. Respektowania wyższych idei, odgórnych decyzji, z którymi nie zawsze mi było po drodze. Nauczyła mnie pracy w pewnych strukturach, których czasami nie da się przeskoczyć. Szanowania pracy innych. Polegania na wiedzy członków zespołu.

Wreszcie praca w korpo nauczyła mnie mieć twardy tyłek. Momentami wylewała na mnie kubeł zimnej wody. Pracują w dużej firmie ma się złudne poczucie bezpieczeństwa. Człowiek na co dzień nie myśli, że coś złego może się zdarzyć, że ktoś może kogoś ot tak zwolnić z pracy, czy nie pomóc w trudnej, życiowej sytuacj. Pomimo ogromnej sympatii w teamie, wzajemnym szacunku na linii, bywają sytuację, kiedy na moment stajesz się po prostu numerem w czyjejś kartotece. I nagle zostajesz bez pracy, bo ktoś na górze podjął taką decyzję, że trzeba zwolnić X osób. Widziałam takie sytuacje, kiedy dziewczyny wracały do pracy, np. po urlopie macierzyńskim i na dzień dobry otrzymywały wymówienie. Takie rzeczy niestety też się zdarzają. Pracując w korpo trzeba po prostu wyciągnąć z tego tyle ile się da. Ale nie wolno zapomnieć, że nie ma sentymentów i że jest się tylko trybikiem w wielkiej machinie. Praca w korpo uzależnia. I trzeba mieć tego świadomość.

Cieszę się z czasu, który spędziłam w korpo. To były dobre lata, pełne pracy na wysokich obrotach (bo teraz pracuję na niskich ;), mnóstwa genialnych osób, z którymi przyszło mi pracować, kilku szefów i szefowych, śmiechu, łez, podróży, szkoleń, wyjazdów integracyjnych, product boardów, releasów, analiz wykonalności i specyfikacji wymagań, user flowów, urlopów na żądanie, awansów. Nie będę ukrywać – trochę za tym tęsknię. Szanuję osoby, które pracują w korpo. Doceniam ten fakt, widząc zaznaczoną pracę w dużej korpo w CV, które otrzymuje przy okazji rekrutacji do PR Calling. Wtedy wiem, z kim rozmawiam ;). I chociaż teraz pracuję w zupełnie innych warunkach, na pytanie czy warto pracować w korporacji odpowiadam bez wahania – warto.

Skomentuj

4 odpowiedzi na “Korporacja to samo zło! Czy warto pracować w korpo?”

  1. Jedna odpowiedź – korpo jest dobre, aby zebrać kapitał i ruszyć z czymś własnym (jeśli czujemy do tego powołanie, a nie dlatego, że robią to inni, albo tylko nienawidzimy swojej pracy). Dziękuję ;)

  2. http://tylkosukces.pl/ napisał(a):

    Pracowałem w korpo, dokładniej pracowałem w banku i muszę powiedzieć, że według mnie każdy powinien przepracować przynajmniej rok w takiej korporacji. Dlaczego? Chociażby dla doświadczenia, które jest ogromne. Już nie pracuje na etacie, ale dzięki tamtej pracy mogłem się rozwijać.
    Myślę, że gdyby nie korpo to dzisiaj nie byłbym właśnie w tym miejscu w którym jestem teraz, nie prowadziłbym swojego biznesu ani bloga. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także

Mobile 5 - 02 - 2015

5 aplikacji w telefonie, które zastępują mi Facebooka


Shares: 0
Mobile 19 - 10 - 2013

Zakochałam się…


Shares: 0
Mobile 12 - 03 - 2013

Mercedes klasy A raz jeszcze, czyli jak skutecznie wykorzystać narzędzia mobile w kampanii


Shares: 0
Event 1 - 04 - 2015

Kongres Mobilny w Warszawie – zaproszenie i zniżki tylko od Dworzyńskiej


Shares: 0
Udostępnień