Newsletter

Zapisz się

Marzy Ci się startup i miliony dolarów? Usiądź.

Rok mobile się skończył, zaczął się rok startupów. Z mediów docierają do nas newsy o kolejnych, nowo powstałych firmach, które postanowiły usprawnić świat. Część z nich zostanie zamknięta zanim zdąży się rozpuścić śnieg, część z nich przetrwa najdalej do Wielkanocy, a te kilka, może jakieś 5%, rzeczywiście utrzyma się na rynku i osiągnie sukces. Na skalę krajową, albo jeszcze lepiej – globalną! Media zostaną zalane newsami o nowych, wielkich klientach, milionowych dofinansowaniach czy wycenach. „Ależ im się udało”! – pomyślą niektórzy. „Mieli szczęście!” – dodadzą inni.

Otóż nie, mili Państwo, im się nie udało i nie pofarciło. Oni na to zapracowali. Zakasali rękawy, i zamiast przez pół dnia bezmyślnie scrollować Facebooka, analizowali potrzeby rynkowe, badali swoją grupę docelową, jeździli na spotkania z mądrzejszymi od siebie. Uczyli się i wyciągali wnioski. Solidnie pracowali.

Startup to nie jest gra w lotto. Kupisz los w kiosku i a nuż widelec Ci się uda.

Piszę to, ponieważ chciałabym, aby na rynku była większa świadomość tego, że na wszystko, albo przynajmniej na większość rzeczy w życiu trzeba zapracować. W normalnym środowisku, nikt nikomu nie daje nic za darmo. Wydaje mi się, że często o tym zapominamy, analizując sukcesy innych, przypisujemy im boską interwencję i nieprzypadkowy splot szczęśliwych losów.

Większość swojego zawodowego życia przepracowałam w korporacjach. Ale nie, nie byłam korposzczurem, po prostu robiłam swoje i starałam się to robić dobrze. Trafiałam na różne projekty. O efektach jednych mogłam potem poczytać na telepolis, czy oglądać je w najdroższych blokach reklamowym. Inne miały ogromną wartość, ale raczej dla nielicznego grona osób pracujących razem ze mną w organizacji. Decyzja o pójście na swoje nie była łatwa. Jednak podjęłam ją, będąc przygotowana na różne scenariusze. Miałam zaplecze. Nie rzucałam się ot tak na głęboką wodę. Na odejście z etatu pracowałam długo. Kończyłam jedną pracę, przyjeżdżałam do domu, kładłam dziecko spać i zaczynałam swoje drugie życie, nie raz do późnych godzin nocnych nie odchodząc od kompa. Co robili inni w tym czasie? Może byli w kinie, a może oglądali ulubiony film w telewizji, a może mnóstwo innych rzeczy. Nie wiem. Wiem co robiłam ja i jakie były tego efekty. Nikt nie pisał za mnie postów na blogu, nikt nie jeździł za mnie na konferencje, nikt nie wypracowywał za mnie biznesowych relacji.

Marzy Ci się prężnie działający startup, którego będziesz dumnym CEO, bo znudziła Ci się praca w korporacji? Przecież temu czy tamtemu się udało. Przejdziesz na swoje i odtąd nikt nie będzie ci mówił co i jak masz robić. Świetna wizja! Tylko trochę nierealna. Zanim więc rzucisz papierami i powiesz co nieco szefowi, zorientuj się, czy wiesz co robisz. I czy masz w zanadrzu pewne zasoby. Nie tylko finansowe, chociaż zakładam, i te się przydają ;)

Pomysł

Zastanów się, czy masz pomysł. Na siebie i na swój biznes. Jeśli wydaje Ci się, że wpadłeś na coś genialnego, zrób dokładny research, przede wszystkim na rynku globalnym. Nie znalazłeś niczego podobnego? Nie zrobiłeś porządnego researchu. Znalazłeś coś podobnego? Zobacz, czy zrobienie tego rzeczywiście miało sens. I czy to, co chcesz zrobić Ty jest dużo lepsze od tego, co już jest. Jesteś przekonany o świetności swojej innowacyjnej usługi czy produktu? Porozmawiaj z rodziną, znajomymi – niech oni będą Twoimi pierwszymi krytykami. W zeszłym roku byłam na konferencji Infoshare w Gdańsku, gdzie wystawiały się różnego rodzaju startupy. Część z nich to były naprawdę fajne projekty, widać, że ktoś odwalił kawał solidnego researchu. Natomiast to była mniejszość. Zdecydowana większość to były pomysły, co do których miałam ogromne wątpliwości. Robić startup dla startupu, bo taka moda, bo to jest cool? Nie tędy droga. Pomysł to jest clue całej operacji. Pomysł i…

Determinacja oraz siła perswazji

Tak, musisz być zdeterminowany. Przeszkód, które napotkasz na swojej drodze będzie wiele. Tak, jakbyś biegł pod wiatr, przy -20 stopniach. Wytrwają najwytrwalsi, którzy będą umieli poświęcić swój wolny czas, relacje z rodziną i przyjaciółmi. Nie ma się co oszukiwać. Jeśli myślisz, że praca na swoim i robienie startupu to przesiadywanie z lapkiem w Coście, to.. lepiej zostań już na etacie. Masz parcie na sukces i moc, żeby wszystkim dobrze zarządzić? Przyda Ci się siła perswazji, dzięki której do Twojego startupu dołączy zespół równie jak Ty napalonych osób, które często będą pracować za grosze. Nie każdy się na to zgodzi. Ba, zdecydowana większość osób będzie miała Cię w pompce. Poszukaj tych, które jednak będą chciały się do Ciebie dołączyć. Może za wizję sukcesu, a może za przyszłe udziały? Jedno jest pewne – sam długo na pewno nie pociągniesz.

FullSizeRender (2)

Pokora i nauka

Masz już prototyp swojego produktu, zainteresowanie pierwszych inwestorów, potencjalnych klientów i nagle bach – z projektu wycofuje się jedna z kluczowych osób? Wracasz do punktu wyjścia i zaczynasz wszystko od początku. Wkurzasz się na świat, bo sukces przecież był już tak blisko. Startupy to biznes, który wymaga pokory. Dużej dawki pokory. Sto razy usłyszysz nie, zanim ktoś powie w końcu tak. Pytanie, czy jesteś gotowy na ciągłą walkę i pokonywanie przeszkód? Ciągłe odrabianie lekcji i nieskończone ilości pracy domowej? Stres, jak przed maturą. Sprzedawanie siebie i swojego pomysłu przed osobami, od których może zależeć Twoje „być albo nie być”?

Startup to ciężki kawałek chleba

Profesjonalne robienie startupu, czy prowadzenie własnej firmy to ciężki kawałek chleba. Z zewnątrz może to tak nie wyglądać. W końcu media nie piszą o tym jak ktoś poszedł do inwestora i nie dostał milionów ;) Czytanie o sukcesach polskich startupowców krzepi. I mam nadzieję, że tych sukcesów będzie coraz więcej. Tylko nie mówcie mi już, że temu czy tamtemu to się udało. Porozmawiajcie z osobami, które pracują w tym środowisku. Z Mikołajem Małaczyńskim z Legimi, Adamem Zajdzikiem i Tomkiem Bucholcem z Kekemeke, Markiem Przystasiem z Duckie Decka, Sadkiem wiadomo skąd ;), Joasią Drabent z Prowly – oni Wam chętnie opowiedzą jak się naprawdę robi startup. I ile to kosztuje.

Skomentuj

18 odpowiedzi na “Marzy Ci się startup i miliony dolarów? Usiądź.”

  1. kilohz napisał(a):

    :)

  2. Mariusz Głuch napisał(a):

    Bardzo fajny tekst. Mnie Sadek fajnie motywuje pewnymi anegdotkami. Jak np tą z kebabem ostatnio co mu pewien koleś przyniósł. Własna firma i startup to nie przelewki.

  3. Lenkowski.net napisał(a):

    Do opisu dodałbym jeszcze, znaj rozmiar i potrzeby rynku. Ale i tak tekst świetny – brawo. Sam pracuję nad startupem http://findsuperhero.com – platformą dla freelancerów. Być może Ci się spodoba :)

  4. szwendacz napisał(a):

    Jeśli takich wpisów będzie więcej to jestem bardzo na tak. Niby każdy o tym już czytał, ale takich tekstów nigdy za wiele;)
    Co do samego pomysłu to obecnie jestem na etapie pierwszych prac, coś już powstało, ale zero pomysłu na monetyzację. W tym momencie zastanawiam się czy dać sobie spokój czy popróbować dalej w ramach hobby mając nadzieję na to, że w końcu wpadnę na coś dobrego. Jeśli ktoś chce zajrzeć to zapraszam – http://readit.today
    Przy okazji podrzucam żarcik:>
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10204171862416845&set=a.1025437496261.4255.1834986957&type=3&theater

  5. Paweł Rekowski napisał(a):

    Świetny tekst i czysta prawda. Cytując Jacka Walkiewicza – „Ludziom nic w życiu się nie udaje. Wszystko wynika z czegoś – nigdy nie jest dziełem przypadku”. Ja od roku buduję Dom Aloesu i im więcej zrobię, tym więcej rzeczy do zrobienia pojawia się na horyzoncie. Większość osób, która patrzy na to z boku, stwierdza że rzucili by to w cholerę już dawno temu, ale nie ja.
    Moja rada – rób swoje i nie trać wiary, bo życie jest proste – podejmujesz decyzję i nie oglądasz się wstecz.

  6. Riu napisał(a):

    Jako przyszły klient zostawię ślad… byłem tu, czytałem, jestem za! :)

  7. Więcej takich wpisów prosimy.

  8. […] 4. Marzy Ci się startup i miliony dolarów? Usiądź […]

  9. Aina liquiddreams.pl napisał(a):

    To wszystko prawda. Nie ma lekko, jak się wraca wieczorem zmęczonym po pracy albo w sobotę zamiast spać do południa, jedzie do coworka pracować nad swoimi projektami. Ale kto się podda, nie wypije szampana;)

    • katarzynadworzynska napisał(a):

      Znam to bardzo dobrze. 21, środek tygodnia, dziecko ledwo zasnęło, zamiast rzucić się na kanapę i zapomnieć o świecie – marsz do kompa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także

Mobile 10 - 08 - 2015

Czy marka sportowa może w kreatywny sposób promować się w mobilnej aplikacji?


Shares: 0
Event 4 - 03 - 2015

Mobile World Congress DAY 2 – Nie mówcie do mnie „Mobile First”


Shares: 0
Mobile 10 - 04 - 2014

Justtag robi to dobrze, czyli ciekawe przykłady niestandardowych form promocji aplikacji mobilnej


Shares: 0
Event 25 - 02 - 2013

Mobile World Congress – DAY 1! Prosto z Barcelony Piotr Adamczyk, MEC


Shares: 0
Udostępnień