Newsletter

Zapisz się

Łódź Jungle Web, Interneteusz & #selfie

Konferencje organizowane przez studentów i dla studentów można podzielić na dwa, dość banalne rodzaje: konferencje dobre i złe. Z tego co słyszałam, Łódź Jungle Web zdecydowanie zaliczała się do tej pierwszej kategorii. Postanowiłam więc udać się na miejsce i osobiście sprawdzić te informacje. Nie zawiodłam się. Było całkiem dobrze.

Dotarcie na miejsce

W zasadzie nie mieliśmy problemów. Z Warszawy do Łodzi jechało się elegancko i dosyć szybko przybyliśmy na miejsce. Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ na konferencję udałam się w zacnym towarzystwie dwóch prelegentów: Borysa Wróbla i Adriana Kielicha. Podczas podróży nie obyło się bez #selfie made by Adrian.

DCIM101GOPRO

Trochę pobłądziliśmy na kampusie, ale w końcu udało nam się dotrzeć na Wydział Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, na którym organizowana była Dżungla ;) Dla niewtajemniczonych i pierwszy raz będących na UŁ przydałby się mały stand prowadzący na event, ale nie będę już taka czepialska. Sama konferencja odbywała się na dość dużej i dobrze wyposażonej Auli. Jedyne co mogło delikatnie przeszkadzać to światło, które padało na slajdy, przez co czasami nie było widać na nich treści czy grafik. Ale to tylko detal (chociaż diabeł tkwi w szczegółach ;) ).

Prelegenci i prelekcje

Kiedyś tak nie było (tzn. wtedy, kiedy ja studiowałam). To znaczy były wykłady, na które zapraszani byli ciekawi prelegenci, ale całodniowych konferencji, na które zjeżdżają praktycy z różnych obszarów biznesu nie było. A szkoda, bo dzięki takim konferencjom jak Łódź Jungle Web można zdobyć mnóstwo wiedzy, której niekoniecznie szukać na uczelnianych ćwiczeniach i wykładach. I to jest fajne. Potrzebne i dobre. Nawet mi, starej korpo szczurzycy, która nie jedno już w życiu słyszała, spicz Michała Sadowskiego (Brand24) dał niezłego kopa motywacyjnego. Michał może spokojnie stawać w szranki z Jackiem Walkiewiczem, którego nota bede też uwielbiam i pozdrawiam ciepło. To co powiedział wczoraj Michał nie odkryło Ameryki. Michał nie zdradził nam pomysłu na milionowy biznes, ale opowiedział nam swoją historię, pokazał jak jego pomysły, determinacja i ciężka praca doprowadziły go do miejsca, w którym jest teraz. Takich ludzi jak Sadek po prostu chce się słuchać. A potem chce się jechać do domu i realizować, nie zważając na głosy, które Ci szepczą do ucha: „na pewno Ci się nie uda”. Jeszcze raz dzięki dzięki dzięki!

O pomysłach mówił też Borys Wróbel (Redmobile). Borys opowiadał o tym, jak z głową zrobić dobry projekt mobilny. Aby odnieść sukces musisz mieć pomysł, którego nie zostawisz w swojej głowie, a go zrealizujesz, a następnie sprzedaż szerszemu audytorium. Proste, ale warto o tym pamiętać. Borys pokazał 10 projektów mobilnych zrobionych z głową. Okay, omówmy się, część z nich już dobrze znałam, ale ja nie jestem dobrym punktem odniesienia, a po minach osób na sali widać było, że te casy to dla nich zupełna nowość. Prelekcja Borysa na pewno była inspirująca (tak jak rozmowy z Borysem). Jeszcze dwa przemyślenia by Borys:

jeśli budujesz appkę to milion razy zadaj sobie pytanie co ona do Twojemu konsumentowi?

mobile to użyteczność i szczery fun

Adrian Kielich (Mobext) w dobitny sposób pokazał nam kim jest mobilny użytkownik, oraz w jaki sposób można do niego dotrzeć. W prezentacji Adriana znalazło się kilka polskich casów, które stanowiły idealne tło do jego haseł – myśli przewodnich. W kampaniach mobilnych warto spojrzeć na kontekst, który może być różny i zależeć od wielu czynników. Mamy kontekst tematyczny (kampania Durex na Walentynki), pogodowy (kampania Statoil), lokalizacji (kampania Yanosik). Ważne, aby umieć ten kontekst wychwycić i dopasować przekaz. Ważne jest także zaskoczenie użytkownika, dzięki czemu możemy uzyskać jego atencję oraz go zaangażować, zbudować interakcję z marką. Prelekcja Adriana była na bardzo wysokim poziomie (jak zawsze zresztą) i jestem przekonana, że na długo zostanie w pamięci wszystkim uczestnikom.

DCIM101GOPRO

Nie sposób wymienić wszystkich prelekcji i prelegentów, dlatego skupiłam się na tej, która dała mi kopniaka oraz dwóch z dziedziny mobile. Interesujące były prezentacje dotyczące social media, chociaż ja osobiście chciałabym usłyszeć nieco więcej, bo to jakie mamy media społecznościowe doskonale wiem. Zapadło mi w pamięć wystąpienie Mariusza Pełechatego (Lemonsky JWT), który opowiadał o 4 zadaniach Community Managera. Po jego prelekcji słynne powiedzenie „nie mogę z Tobą rozmawiać bo mam za@#$@# na fejsie nabrało nowego wydźwięku ;) Generalnie nie przypuszczałam, że social media mogą być takie skomplikowane. Przepraszam za swoją ignorancję. Pierwszy dzień zakończył Michał Gąsior (HAVAS Wolrdwide Warsaw) opowiadając o tym, co będzie się działo w social mediach po (a w zasadzie obok) Facebooka.

Konferencja była nagrywana, zatem po info, materiały, dokładną Agendę (co tam organizatorzy udostępnią) sięgnijcie tutaj. 

Dziś odbywał się 2 dzień konferencji i jeżeli był tak dobry jak wczorajszy to mogę spokojnie zacząć żałować, że mnie na nim nie było.

Organizacja

To była jedna z tych konferencji na których normalnie, bez zacinki, działało wi-fi. Można? Można. Gdyby ktoś mi powiedział, że Łódź Junge Web zorganizowała poważna agencja eventowa to bym w to spokojnie uwierzyła. A tu całość przygotowali studenci! Wszystko było dograne na ostatni guzik. Widać było czas włożony w przygotowania. Konferansjerka bez zadęcia, tremy, na luzie. Naprawdę duży szacun! Sama wiem ile pracy kosztuje przygotowanie dobrego spotkania, dlatego ogromnie Wam gratuluję. Wykonaliście kawał dobrej roboty! Jak widać da się przygotować event na odpowiednim pozimie, bez komerchy, w celu czysto edukacyjnym. Ja sama, nie byłam prelegentką, ani nie jestem (niestety) już studentką, a w całym wydarzeniu mogłam uczestniczyć bezpłatnie. I to mi się podoba :)

Zbliżając się do końca

Chciałabym być jeszcze raz studentką. Sama bym zaczęła organizować podobne spotkania w Warszawie :) A Łodzi zazdroszczę tak fajnej ekipy i poweru. W zasadzie nie Łodzi, a studentom, którzy mogli z poweru skorzystać. I uzyskać kawał dobrej, praktycznej wiedzy. To jest na studiach naprawdę ważne. Nie teoria (chociaż ta też, jako background) ale doświadczenie! I szacun dla prelegentów, którzy tym doświadczeniem ze studentami chcieli się podzielić. Graty, bo nie każdemu by się chciało poświęcić i przyjechać na nie-branżową, nie-komercyjną imprezę.

Ja w przyszłym roku na ŁJW na pewno się wybiorę, o ile w tym czasie nie będę realizowała jednego ze swoich szalonych pomysłów :)

Do zobaczenia!

Skomentuj

Przeczytaj także

Mobile 15 - 02 - 2013

Case studies: mobile marketing 2012


Shares: 0
Mobile 15 - 05 - 2013

Showrooming z telefonem w łapce – nowe badanie TNS Mobile Life


Shares: 0
Biznes 25 - 05 - 2016

Kobiety na tra… startupy!


Shares: 0
Mobile 3 - 07 - 2013

Aplikacje mobilne. Badanie MEC part 3.


Shares: 0