Newsletter

Zapisz się

Mobile World Congress DAY 3 – Shazam, VR i ADDvertising

Autorem relacji jest Piotr Adamczyk. 

Miałem biegać wczoraj, ale nie wyszło. Czasami tak jest, że budzisz się rano i zwyczajnie wiesz, że nic z tego nie będzie. Więc idziesz dalej spać. No tak było. Dzisiaj to co innego. 6:00. Pobudka. Bieganie. Barcelona o świcie jest wyjątkowa. Ani żywej duszy. Szósta rano to chyba jedyna pora, kiedy La Rambla świeci pustkami. Pusto. Cicho. Głucho. Me gusta!

IMG_6822

Pogoda nie dopisuje. Od rana zapowiada się deszczowo. Dzisiaj mam ambitne plany, żeby odwiedzić drugą część targów – 4YFN, czyli 4 Years From Now, która odbywa się na Fira Montjuic. To bliźniaczy event organizowany w ramach kongresu, ale w miarę niezależny. Założenie jest takie, żeby oprócz, bardzo ciekawych zresztą, wystąpień, w jednym miejscu zebrać możliwie jak najwięcej start-up’ów. Podaż i popyt. Kojarzenie wielkich pieniędzy z małą, kreatywną przedsiębiorczością.

Processed with Moldiv

Zapowiada się ciekawie. Już na samym wejściu moją uwagę przyciągają wielkie ekrany z napisami „Intelligent video”. Zastanawiam się jak wideo może być „intelligent”. Wideo to wideo. Okazuje się, że ooVoo ma inne zdanie. Wideo to nie tylko bierne przesyłanie ruchomego obrazu. Wzbogacone o technologię rozpoznawania twarzy potrafi znacznie więcej. Wyobraźmy sobie, że komunikator wideo potrafi rozpoznać w jakim nastroju jest nasz rozmówca. Co jak co, ale nie zawsze jesteśmy to w stanie wychwycić patrząc na kogoś. A nawet jeśli, to nie bardzo potrafimy to określić na skali liczbowej. ooVoo to potrafi. Detektory wyłapują twarz, określają zmiany zachowania poszczególnych części twarzy: ust, brwi itd.

IMG_6829

IMG_6827

Żeby pokazać możliwości swojego API, ooVoo stworzyło aplikację Flinch – https://itunes.apple.com/us/app/flinch/id862550306?mt=8 – uwaga, gra uzależnia jak Floppy Birds. Na czym polega? To proste. Łączysz się z losowo wybraną osobą (lub znajomym) i macie patrzeć na siebie 60 sekund. Kto pierwszy oderwie wzrok lub się zaśmieje – przegrywa. Można rozpraszać, przeszkadzać itp. itd. Aplikacja wykrywa jak długo wytrzymaliśmy i jak mocno się śmiejemy. Na tej podstawie przyznaje określoną liczbę punktów. Totalny kosmos. Brzmi bezsensownie głupio. Ale wciąga. Chłopaki zrobili aplikację do zabawy. Obecnie maja po kilkadziesiąt tysięcy pobrań dziennie. Generalnie nie radzę próbować. Od poniedziałku, będzie grane w biurze.

IMG_6830

Idę dalej. Pełno start-up’ów różnej maści. Każdy się pręży i chce pokazać z jak najlepszej strony. Wygląda to naprawdę OK. Pomysłów jest sporo. Nagle widzę znajome twarze. Stoisko Audiolink. Czyli nasz polski odpowiednik Shazam. Idea jest prosta – media offline stają się klikalne dzięki cyfrowemu, niewykrywalnemu dla ludzkiego ucha znakowi wodnemu. Więcej szczegółów tu.  Na stoisku znajoma twarz – Krzysztof Beniowski. Z pasją opowiada o swoim produkcie. Jest tak pochłonięty sprzedawaniem, że nie śmiem przeszkadzać. Trzymam kciuki!

IMG_6844

Dalej wpadam na coś co jest zdecydowanie moim faworytem. Drukarki 3D, drukujące jedzenie. Niby nic szczególnego. Słyszałem już o tym, ale maszyna drukująca wzory 3D z Nutelli kusi. Zapach roznosi się na jakieś dwadzieścia metrów. Maszyna „wydrukuje” w 3D co tylko sobie zapragniemy i wrzucimy do komputera. Jedyny problem to utrzymanie odpowiedniej konsystencji budulca – czyli jedzenia. Na szczęście w Barcelonie, przy niezbyt wydajnej pracy klimatyzatorów, twory wykonane z Nutelli nie są zbyt trwałe i panie ze stoiska nie wahają się ich oddać do jedzenia. Omnomnom. Nutella robi z nas zwierzęta. Niebezpieczny produkt. W końcu odchodzę, tłumacząc sobie, że przecież w hotelu mam cały słoiczek pasty z migdałów… wykorzystanie drukarek 3D w gastronomii też jest fajne https//robotsingastronomy.com/

Processed with Moldiv

Objedzony Nutellą i z upaćkanymi rękawami, lecę na prelekcje. Trafiam na arcyciekawą prezentację Shazam. Miałem okazję z nimi pracować już przy kampanii dla Mercedesa 3 lata temu, ale cały czas nie potrafię wyjść z podziwu, zarówno dla produktu jak i samej firmy. Na świecie z Shazama korzysta już 600 mln osób, czyli prawie 10% populacji naszej planety! Produkt jest naprawdę świetny. Użyteczny i prosty w obsłudze. Brzmi idealnie. Co więc można jeszcze usprawnić? Już niedługo Shazam, oprócz rozpoznawania dźwięku, będzie również rozpoznawał obraz. Oznacza to, że będzie przekierowywał ze świata offline do online nie tylko przy pomocy głosu, ale i obrazu. I na tym nie koniec! Będzie także obsługiwał beacony Gimbal.

IMG_6872

Co to znaczy? To rewelacyjna wiadomość! Dlaczego? Beacony są naprawdę sexy. Nie policzę już ile razy musiałem odwodzić klientów od nierozważnego używania beaconów. Na razie technologia jest świeża i jest bardzo dużo barier, które sprawiają, że zwyczajnie może to nie zadziałać. W uproszczeniu – do działania beaconów potrzeba trzech rzeczy: beacona fizycznie umieszczonego w sklepie; telefonu z włączonym modułem bluetooth i aplikacji, która będzie w stanie odczytać sygnał wysyłany przez beacon i zamienić go na określoną akcję. Pierwszy punkt zależy od klienta. Jeżeli ten posiada własne sklepy, nie ma problemu. Drugi – to kwestia zbadania potencjału. Zrobiliśmy to dla jednego z klientów, w jednym z warszawskich centrów handlowych. Efekt: średnio 10-13% osób ma włączony bluetooth. Najgorzej było z ostatnim punktem. Tworzenie własnej aplikacji do odczytywania beacona jest mówiąc krótko bez sensu, osiągnięcie masy krytycznej – ilości zapewniającej dobry zasięg było nieefektywne kosztowo. Shazam ma w Polsce już ponad 3 mln użytkowników i cały czas rośnie. Oznacza to co najmniej 3 mln osób, które mogą być skomunikowane przy pomocy beaconów. Lubię to! Trzymam kciuki. Czekam na więcej szczegółów. Shazam ma naprawdę szansę zamieść rynek!

IMG_6835

Po sesji, spaceruje po hali. Wszędzie małe spotkania, prezentacje, prelekcje, workshopy. Dzieje się. Mam wrażenie, że im bardziej kameralne wydarzenie, tym więcej się dzieje. Jednak rozmach i wielka skala nie zawsze służy. Nagle, dostaję informacje od – Adriana Kielicha – mojego towarzysza mobajlowej doli i niedoli, że na kongresie można za darmo wchodzić na jedno z seminariów, które normalnie było płatne. I to to najlepsze – Mobile Media Summit. Kto by nie skorzystał. Wskakuje w autobus i po pół godzinie jestem w Fira Gran Via. Adrian Kielich z Mobexta grzeje mi fotel. Warto było lecieć w deszczu do autobusu (tak dzisiaj padało…) a potem do hali. Super prezentacja Nike i agencji AKQA. Mówią o tym jak myśleć o komunikacji.

IMG_6877

Nie padają żadne frazesy w styli „mobile first”. Jest rzeczowo, konkretnie, inspirująco. Mówią o komunikacji jako o całości. O nie myśleniu stereotypami. O odwadze. Autentyczności. Spójności. O zaufaniu konsumentów. O tym jak trudno je zyskać i jak łatwo stracić – „Fool me once, shame on you, fool me twice shame on me”. Jako podsumowanie, pojawia się hasło ADDvertising. To nie literówka. Wartość dodana dla konsumenta powinna być fundamentem naszej komunikacji. Trochę z Adrianem wiemy i o ile do każdej prezentacji moglibyśmy dorzucić parę groszy i skomentować, po tej mogliśmy tyko powiedzieć: „dobre to było”. Oby więcej takich prezentacji. Oby więcej osób w ten sposób tak myślało. Nie tylko my dwaj.

IMG_6977

Adrian zostaje na seminarium, ja lecę na targi. Świat jest naprawdę mały. Po drodze spotykam zespół MEC z Wielkiej Brytanii. Razem robimy sobie wycieczkę po hali targowej. Miło spotkać na drugim krańcu Europy osoby, z którymi pracuje się od kilku lat, a rzadko zdarza się spotkać osobiście. Jeszcze milej, gdy osoby, których osobiście nie znasz, znają Ciebie, bo słyszały o Tobie i o Twojej pracy.

Razem udajemy się do części szumnie określanej jako Innovation City. Założenie jest takie, że technologia kontroluje i reguluje wszelkie możliwe aspekty naszego życia. Zarządza ruchem na ulicy, gospodaruje odpadami, energią itp. itd. Od poziomu makro, aż do pojedynczych gospodarstw domowych. I tak na stoisku AT&T możemy zobaczyć zintegrowany „smart home”, gdzie dosłownie wszystko – od zarządzania ogrzewaniem i dostarczaniem energii aż po zamykanie szuflad, możemy robić z poziomu komórki. Jak dla mnie trochę wielki brat i sztuka dla sztuki. Ale podobno pozwala to zaoszczędzić pieniądze i czas, który możemy poświęcić na inne – przyjemniejsze rzeczy. No jeżeli tak…

IMG_6966

Potem „smart cars”. O ile jeszcze super wybebeszona, skomputeryzowana i oczujnikowana najnowsza Tesla jest w stanie mnie przekonać jako smart car, o tyle mam pewne wątpliwości widząc Audi S7 Quattro V8T – podłączonego do prądu i z napisem „Energy management”. Jedyne z czym mi się kojarzy taki samochód to przepiękny warkot widlastej ósemki pracującej na 5 tysiącach obrotów, który w tłumaczeniu na polski mówi – właśnie przepalam 25 litrów na sto. Daje frajdę jak nic, ale z „energy management” ma to chyba tyle wspólnego, że trzeba by naprawdę dobrego managera aby przejechać na jednym baku więcej niż 200 km.

Processed with Moldiv

Szałem jest VR. Dosłownie wszędzie, ale to wszędzie widać stoiska, na których ktoś prezentuje coś przy pomocy wirtualnej rzeczywistości. W zasadzie się nie dziwię. W przypadku czegoś tak abstrakcyjnego jak „smart city”, wirtualna rzeczywistość, jest chyba najlepszym rozwiązaniem. A więc co chwila wpadam na rzędki wzdychających na krzesłach ludzi z Oculusami na głowach. Och i ach. Ojej. Wow. Nie wiem co oni tam widzą, ale musi być niezłe, bo kolejki do tego też są konkretne. Nie warto stać, szczególnie, że wątpie aby coś było w stanie pobić mój wczorajszy koncert z Paulem McCartney’em. Nie było Oculusa a tekturowy Google Cardboard, ale była moc.

Processed with Moldiv

To dziwne, ale od momentu kiedy spotkałem się z ekipą z MEC, czas zaczął płynąć szybciej. Nie wiem kiedy zrobiła się prawie szósta. Chodzimy, oglądamy, zwiedzamy, dyskutujemy. O tym co widzimy i o tym co robimy. Gdybym coś takiego usłyszał od kogoś, uznałbym, że to nudne i strasznie sztywne. Spotyka się kilkunastu trzydziestolatków (no powiedzmy…) i gadają o robocie. Sęk w tym, że wszystkich nas ta praca jara. To jest niesamowite. Myślę, że jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami. Robimy to co lubimy. Pasjonuje nas to. Mamy z tego frajdę i dużo satysfakcji. Jeszcze nam za to płacą. I raz na rok, można pojechać do Barcelony :)

IMG_7009

Spotkanie – jak to mają w zwyczaju te dobre spotkania – przenosi się. Cały dzień chodzenia, postowania o nowościach, spotkań, prezentacji itp. itd. Wszyscy są wykończeni, ale w końcu mamy po trzydzieści-kilka lat. Postanawiamy ruszyć w miasto. Gdzie? Oczywiście nad wodę. Barceloneta. Rozmawia się tak dobrze, że postanawiamy się przejść nadmorskim bulwarem. Jest przyjemnie. Słońce powoli zachodzi. Delikatnie liże po karku. My już mamy wiosnę. Nieśmiało zagląda do nas czwartek, którego zakończenie dla nas oznacza początek weekendu. Właśnie pożegnaliśmy przedostatni dzień kongresu.

IMG_6805

Trafiamy na kolacje, gdzie raczymy się specjałami kuchni katalońskiej, które popijamy lokalnym, stołowym winem. Wszystko pyszne, domowe, takie jak powinno być. I chociaż o pracy można rozmawiać długo, tutaj rozmowy schodzą na rodziny, na podróże, na czas wolny. Mimo, że nie pracuję z nimi na co dzień, czuję się świetnie. Kilka biur. Kilka rynków: Wielka Brytania, Niemcy, USA. Różne dywizje. Jedna firma. Prawie jak rodzina. Wszyscy powtarzają to samo – mamy jedną Mamę – Anię :)

Po kolacji udaliśmy się na imprezę organizowaną przez Twittera. Tutaj zgodnie zdecydowaliśmy się wyłączyć telefony, przejść do offline i po prostu się bawić. Tutaj też zakończę dzisiejszą relację. What happens in Barcelona, stays in Barcelona.

Processed with Moldiv

Processed with VSCOcam with m3 presetPiotr Adamczyk, Mobile & Emerging Platforms Manager, MEC Interaction. W reklamie internetowej od 2006 roku. Pierwsze kroki stawiał w domu mediowym OMD, następnie pracował w sieci reklamowej ARBO i domu mediowym Infinity Media. Z MEC Interaction związany od 7 lat. Pracował dla takich Klientów jak Nestle Polska, Hortex, Orange, Mercedes, Nivea, Citi, Kompania Piwowarska, H&M. Od 4 lat kieruje komórką odpowiedzialną za wykorzystanie narzędzi mobile marketingu w komunikacji. Jako pierwsza osoba w Polsce zdobył tytuł Mobile Certified Marketer przyznawany przez Mobile Marketing Association. Prywatnie biegacz, miłośnik jedzenia i podróży.

Skomentuj

Przeczytaj także

Mobile 16 - 04 - 2015

21 kwietnia Google zrewolucjonizuje mobile. I dobrze.


Shares: 0
Mobile 27 - 11 - 2012

Zakupy online po amerykańsku


Shares: 0
Mobile 19 - 02 - 2013

Jest wściekły, brodaty i ma własną lokomotywę!


Shares: 0
Event 18 - 06 - 2015

Forum IAB czy Infoshare? Na co warto było postawić w tym roku.


Shares: 0